Hostessa warta miliony, pozew od złodzieja i wizerunek budynku

Praktyczne aspekty prawnej ochrony wizerunku

Czy zapłacenie modelce za pozowanie pozwala na dowolne używanie jej wizerunku?
Czy złodziej może pozwać okradzionego?
Czy budynek może mieć swój „wizerunek”?

Czas na odpowiedzi na pytania o praktykę ochrony wizerunku.

Teoretyczne podstawy prawnej ochrony wizerunku

W ostatnim artykule pisałem o tym, że jednym z chronionych polskim prawem dóbr osobistych jest wizerunek, który jest przywołany nie tylko w wyliczającym dobra osobiste art. 23 kodeksu cywilnego, ale także w art. 81 ustawy o prawach autorskich, w którym stwierdzono wprost, że „rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej”.

Wspomniana ustawa wyróżnia jednocześnie trzy wyjątki od obowiązku uzyskania każdorazowej zgody na rozpowszechnienie wizerunku. Pierwszym wyjątkiem jest sytuacja, w której uwieczniona osoba otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie. Takiej zgody nie musimy uzyskiwać także w przypadku osób powszechnie znanych lub pełniących funkcje publiczne oraz w sytuacjach, gdy ukazana osoba jest na danym obrazie jedynie szczegółem, a nie jego kluczowym elementem.

Do pełnej analizy prawnej nie wystarczy jednak zapoznanie się z przepisami prawa, które bywają niejednoznaczne i zawierają pojęcia niewystarczająco zdefiniowane. Dlatego też ważnym źródłem informacji na temat obecnego prawa są także orzeczenia sądów, które w odpowiedzi na rodzące się w konkretnych przypadkach pytania, wskazują właściwą interpretację istniejących przepisów. W tym artykule chciałbym więc przyjrzeć się przykładom spraw, w których sądy musiały interpretować zakres prawnej ochrony wizerunku.

Fiji Girl, czyli hostessa warta 12 milionów dolarów

Wątpliwości interpretacyjne mógłby budzić już pierwszy z przywołanych wyjątków od obowiązującego nakazu uzyskiwania każdorazowej zgody na rozpowszechnianie wizerunku. To, że ktoś otrzymał pieniądze za pozowanie do zdjęcia reklamującego okulary, nie może oznaczać przecież, że to samo zdjęcie może być następnie wykorzystywane do reklamy sieci komórkowej. W ostatnim artykule wspomniałem już o wyroku Sądu Apelacyjnego z 12 lutego 1998 roku, który potwierdził, że osoba udzielająca takiej zgody musi mieć pełną świadomość nie tylko formy, ale także miejsca i czasu publikacji jej wizerunku. 

Z ciekawym przypadkiem tego typu sprawy mieliśmy do czynienia w Stanach Zjednoczonych, gdzie modelka, która odpłatnie reklamowała firmę Fiji Water na gali Złotych Globów pozwała swojego zleceniodawcę za rozpowszechnienie jej wizerunku do celów marketingowych. Kelleth Cuthbert została zatrudniona jako hostessa, która rozdawała butelki wody Fiji Water w trakcie zdjęć na reklamowych ściankach i czerwonym dywanie przed słynną galą filmową. Kobieta ustawiła się w tak strategicznym miejscu, że ostatecznie znalazła się w tle wielu zdjęć pozujących celebrytów i została przez internautów ogłoszona prawdziwą gwiazdą całej gali.

W odpowiedzi na zaskakującą popularność swojej hostessy, marketingowcy firmy Fiji Water stworzyli kartonowe podobizny modelki, które były następnie ustawiane w sklepach do reklamowania produktu.

To nie spodobało się jednak kobiecie, która zdecydowała wówczas o pozwaniu swojego zleceniodawcy. Firma zapewniała co prawda, że podpisała ze swoją hostessą roczny „kontrakt na wyłączność, o wartości blisko 90 tysięcy dolarów”. Zawarta umowa nie obejmowała jednak tworzenia kartonowych podobizn kobiety, co sprawia, że modelka nie wyrażała zgody na taką formę rozpowszechniania wizerunku. Jej prawnicy stwierdzili, że kobieta wygenerowała dla firmy nawet 12 milionów dolarów, a zawarta umowa dotyczyła jedynie roli hostessy na gali filmowych nagród. 

Do naruszenia dóbr osobistych doszłoby zatem w takim przypadku nawet w świetle polskiego prawa i sprawa mogłaby się zakończyć tak, jak w przywołanej już w ostatnim artykule historii byłej dziennikarki TVP Info, która wygrała sprawę o naruszenie dóbr osobistych po użyciu fragmentu prowadzonego przez nią programu w spocie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości.

Złodziej pozywa o ochronę wizerunku

Innym ciekawym przypadkiem pozwu związanego z ochroną wizerunku jest, kuriozalna wręcz, sprawa z Gdańska, w której złodziej pozwał za bezprawne rozpowszechnienie swojego wizerunku kierownictwo okradzionego sklepu.

W jednym z gdańskich sklepów spożywczych dochodziło bowiem do regularnych drobnych kradzieży. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy doszło do aż 125 prób wyniesienia towaru ze sklepu. Miejsce było jednak wyposażone w kamery przemysłowe, dzięki czemu każdy taki przypadek był nagrany, a przestępca mógł być łatwo zidentyfikowany.

Jednym ze złodziei był Maciej S. Mężczyzna wyniósł ze sklepu jednorazowego grilla, kilka paczek kiełbasy, kawę i bombonierki. Całe zdarzenie zostało nagrane, a Maciej S. został szybko zidentyfikowany. Kierowniczka sklepu wybrała się wówczas do mieszkania mężczyzny i zażądała zwrotu pieniędzy za wyniesione produkty warte łącznie 270 zł. Ten stwierdził jednak, że nie ma pieniędzy, więc sprawa trafiła na policję.

Wkrótce sąd ukarał Maciej S. karą grzywny w wysokości 930 zł. W międzyczasie kierowniczka sklepu, w związku z rosnąca skalą kradzieży, zaczęła wieszać zdjęcia złodziei na jednym z regałów przy wejściu do sklepu, aby odstraszyć potencjalnych sprawców kolejnych kradzieży. Jedno ze zdjęć przedstawiało właśnie Macieja S., który złożył w odwecie pozew do sądu, podkreślając, że jego wizerunek został rozpowszechniony bezprawnie i wbrew jego woli. Sąd zakończył całą sprawę po pierwszej rozprawie, ponieważ… Maciej S. nie stawił się w sądzie. Gdyby mężczyzna pojawił się na założonej przez siebie sprawie, mógłby jednak osiągnąć swój cel.

Prawo pozwala bowiem na publikacje wizerunku podejrzanych ze względu na dobro śledztwa lub interes społeczny. Takim przypadkiem są przecież, choćby znane już z westernów i obecne także dziś, listy gończe. Decyzję w tej sprawie musi jednak podjąć prokurator lub sąd. Do tego czasu nawet osoby podejrzane o poważne przestępstwa i poszukiwane przez organy ścigania muszą pozostać anonimowe, tak jak wszystkie osoby oskarżone, które, dopóki nie wyrażą jednoznacznej zgody na publikację swojego wizerunku, muszą być pokazywane w mediach z czarnym prostokątem na oczach czy zamazaną twarzą – tak, aby niemożliwe było ich rozpoznanie. Uzasadnione jest to m.in. faktem, że każdy oskarżony jest niewinny aż do prawomocnego wyroku skazującego.

Z tego samego zresztą powodu także ja – opisując sprawę kradzieży z Gdańska – muszę używać jedynie pierwszej litery nazwiska złodzieja. Gdybym podał tutaj nazwisko mężczyzny, również naruszyłbym jego dobra osobiste.

Czy budynek może mieć swój wizerunek?

Zaskakujący problem prawny związany z ochroną wizerunku pojawił się także w 2012 roku, gdy wydawnictwo Zysk i S-ka chciało opublikować książki z Pałacem Kultury i Nauki na okładce. W trakcie przygotowywania publikacji do wydawnictwa trafiło pismo od Zarządu Pałacu Kultury i Nauki Sp. z o.o., w którym zażądano wyjaśnienia, dlaczego na okładce powieści pojawił się „wizerunek” budowli, będącej jednym z głównych symboli Warszawy.

Wkrótce pojawiło się także oświadczenie, w którym stwierdzono, że, na podstawie między innymi kodeksu cywilnego, Zarząd PKiN Sp. z o.o. ma „wyłączne prawa do znaku towarowego, jakim jest wizerunek Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, jak też symbole graficzne i przestrzenne oraz zdjęcia nawiązujące do niego”.

Od tamtego czasu zarząd Pałacu Kultury i Nauki regularnie pobiera od twórców opłaty za umieszczanie w swoich dziełach zastrzeżonego znaku towarowego jakim jest najwyższy w Polsce budynek. Nie oznacza to jednak, że podstawą tych roszczeń jest wspomniany już art. 23 kodeksu cywilnego i art. 81 ustawy o prawach autorskich. Mówiąc w tej sytuacji o wizerunku budowli, mowa w rzeczywistości o zastrzeżonym w urzędzie patentowym znaku towarowym, jakim jest fasada Pałacu Kultury.

Wizerunek mają natomiast tylko osoby fizyczne, czyli po prostu ludzie. Nie możemy mówić nigdy o wizerunku budowli, przedmiotu czy zwierzęcia.  Jak widać, tego typu problemy prawne nie są proste i jednoznaczne w interpretacji. Jeśli jednak masz wątpliwości dotyczące przysługujących Ci praw związanych z ochroną dóbr osobistych – zapraszam do kontaktu. Chętnie pomogę Ci w ich rozwiązaniu 🙂

Kancelaria adwokacka "Prawo Filipa Filip Wołoszczak S.K."
ul. W. Chrzanowskiego 2 lok. 18, 04-381 Warszawa
NIP 1133050753 | KRS 0000950538 | REGON 521192826 | 
Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy, XIV Wydział Gospodarczy KRS

Polityka prywatnościRegulamin sklepu
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram