Miasto przeciwko radnemu

Ochrona dóbr osobistych a krytyka władzy

Radny Piotr Opaczewski wygrał w sądzie z Prezydentem Elbląga Witoldem Wróblewskim. Sprawa dotyczyła wypowiedzi medialnych, w których Opaczewski zwracał uwagę na nieprawidłowości w trakcie budowy wiaduktu. Sąd musiał rozstrzygnąć, czy w ochronie interesu publicznego można naruszać dobra osobiste władz samorządowych. 

Wyłączenie naruszenia dóbr osobistych – praktyczne aspekty

W jednym z ostatnich artykułów pisałem już o tym, jakie okoliczności mogą usprawiedliwiać w oczach sądu naruszenie dóbr osobistych.

Dziś chciałbym przytoczyć konkretną – zakończoną pełnym sukcesem dla mojego klienta – sprawę sądowa, w której mojemu klientowi zarzucano naruszenie dobrego imienia  miasta. Sąd przychylił się jednak do mojej argumentacji, przyznając, że mój klient w ogóle nie naruszył dóbr osobistych, a przy tym zajmował się sprawami zgłaszanymi przez mieszkańców, czyli występował w obronie uzasadnionego interesu publicznego.

Jest to sprawa o tyle istotna, że broniłem w niej osoby pozwanej przez przedstawicieli lokalnej władzy samorządowej za krytykę ich działań. Tym samym jest to doskonały przykłady tego, jak ważne jest wyłączenie naruszenia dóbr osobistych w przypadku działania w interesie publicznym. W przeciwnym wypadku każdy z nas mógłby zostać pozwany za krytykowanie władzy, którego zapewne często się dopuszczamy. Niejednokrotnie bowiem każdy z nas, nie raz w ostrych słowach, krytykuje władzę publiczną czy jej przedstawicieli.

Polityczna walka czy troska o bezpieczeństwo publiczne?

Sprawa rozpoczęła się w 2018 roku, gdy w Elblągu trwała druga tura wyborów na prezydenta miasta. W trakcie kampanii wyborczej do użytku oddano wiadukt, na który mieszkańcy miasta czekali wiele lat. Finalizacja inwestycji w tak kluczowym dla procedury demokratycznej momencie budziła jednak wątpliwości krytyków i politycznych oponentów ubiegającego się wówczas o reelekcje prezydenta Witolda Wróblewskiego, którzy podkreślali, że ze względu na pośpiech budowa nie została wykonana rzetelnie i zgodnie z projektem.

O nieprawidłowościach związanych z procesem budowy wiaduktu mówił między innymi były Inspektor Nadzoru Budowlanego Grzegorz Guzowski, który kilka miesięcy przed uroczystym oddaniem inwestycji, skierował pismo do wojewody mazursko-warmińskiego i do wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego. Ostrzegał w nim, że błędy podczas budowy mogą spowodować w krótkim czasie katastrofę budowlaną.

Zastrzeżenia składał także jeden z pracowników firmy budowlanej, która zajmowała się realizowaniem inwestycji. Mężczyzna informował o tym zresztą także swoich przełożonych, dokumentując swoje wątpliwości nagraniami, na których widać, że do wykonania nasypu zastosowano warstwę ziemi zdjętej z terenu budowy, co może powodować osadzanie konstrukcji.    

Całą sprawą zainteresowały się nie tylko lokalne, ale także ogólnopolskie media. Artykuł na ten temat pojawił się między innymi w Gazecie Polskiej Codziennie. Krótki materiał filmowy zaprezentowano również w programie „Alarm” emitowanym w TVP 1.

W ramach tego materiału głos zabrał mój klient – radny Elbląga Piotr Opaczewski, który mówił w swojej wypowiedzi o podnoszonych przez ekspertów wątpliwościach. Powołując się między innymi na wspomnianą ekspertyzę byłego Inspektora Nadzoru Budowlanego oraz relacje pracowników firmy budowlanej i samych mieszkańców Elbląga, radny wskazał, że „robota została wykonana niezgodnie z projektem budowlanym”, podkreślając jednocześnie, że „jeżeli jest zagrożenie i ryzyko katastrofy budowlanej, ten ruch powinien zostać wstrzymany i powinna powstać bardzo szybko komisja, która te wątpliwości rozwieje.”

Pozwany za krytykę władzy

 Z tą krytyką nie mógł się pogodzić prezydent Elbląga, który dzień po emisji programu, zorganizował konferencję prasową, na której w bardzo ostrych słowach odpowiedział na pojawiające się zarzuty. Prezydent Wróblewski zarzucił mojemu klientowi żerowanie na bezpieczeństwie mieszkańców Elbląga dla partyjnego interesu, stwierdzając, że radny przekroczył granice absurdu i zwykłej ludzkiej przyzwoitości dążąc „po trupach do celu”. Jednocześnie na konferencji poinformowano o złożeniu pozwu o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Piotrowi Opaczewskiemu.

W ramach pozwu władze miasta zażądały od mojego klienta przekazania 20 000 zł na cele społeczne oraz opublikowania oświadczenia z przeprosinami nie tylko w mediach lokalnych, ale także na antenie ogólnopolskiej TVP 1 w trakcie najlepszego czasu antenowego. Komunikat z przeprosinami miałby się bowiem ukazać nie tylko w programie „Alarm”, w którym padły słowa, za które Piotr Opaczewski został pozwany, ale także bezpośrednio przed głównym wydaniem „Wiadomości” TVP 1.

Dobre imię władzy a interes publiczny

W ramach odpowiedzi na pozew Gminy Miasta Elbląg wniosłem o oddalenie powództwa w całości. W trakcie procesu zwracałem uwagę na to, że mój klient odnosił się w swojej wypowiedzi bezpośrednio do ekspertyzy byłego Inspektora Nadzoru Budowlanego oraz do opinii podnoszonych przez samych mieszkańców miasta, którzy mają przecież w ramach systemu demokratycznego prawo do pełnej informacji na temat sposobu wydatkowania publicznych środków oraz do krytykowania działań ich reprezentantów.

Dążenie do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości stoi więc w oczywistym interesie publicznym, który reprezentować powinni właśnie członkowie rady miejskiej. Mój klient nie poprzestał zresztą tylko na wystąpieniach medialnych. W związku z pojawiającymi się wątpliwościami skierował wcześniej także oficjalne zapytanie do władz miasta z prośbą o ustosunkowanie się do doniesień dotyczących chociażby stosowania ziemi do wznoszenia nasypu wiaduktu. 

Poza tym zwróciłem też uwagę na to, że krytyka wykonania realizacji nie była przecież skierowana bezpośrednio przeciwko władzom miasta. Za realizację inwestycji odpowiedzialna była bowiem przede wszystkim firma, która podpisała umowę na budowę wiaduktu. Jeśli faktycznie doszło więc do nieprawidłowości, to gmina nie jest ich sprawcą, ale wręcz poszkodowanym.

Sąd Okręgowy w Elblągu przychylił się do mojego stanowiska, oddalając w całości roszczenia władz miasta. Sprawa dobitnie pokazała jak istotne dla społeczeństwa obywatelskiego jest wyłączenie naruszenia dóbr osobistych w przypadku działania w interesie publicznym. Gdyby nie to wyłączenie krytycy władzy, mogliby być zasadnie pozywani za każdy głos weryfikujący działania polityków Nie oznacza to jednak, że ma ono zastosowania w każdym przypadku naruszenia dóbr osobistych przedstawicieli szeroko rozumianej władzy. Każdy przypadek wymaga indywidulanego rozpatrzenia. W razie wątpliwości dotyczycących konkretnych spraw związanych z naruszeniem dóbr osobistych – serdecznie zapraszam do kontaktu.

Kancelaria adwokacka "Prawo Filipa Filip Wołoszczak S.K."
ul. W. Chrzanowskiego 2 lok. 18, 04-381 Warszawa
NIP 1133050753 | KRS 0000950538 | REGON 521192826 | 
Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy, XIV Wydział Gospodarczy KRS

Polityka prywatnościRegulamin sklepu
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram